Ponad 300 dni trwała seria meczów bez porażki na własnej hali GI Malepszy Leszno. Drużyną, która jako pierwsza pokonała leszczynian w ich domu, okazał się Rekord Bielsko-Biała. W sobotę podopieczni Tomasza Trznadla ulegli 2:1.
Będący do tej pory w gazie leszczynianie lekko przyhamowali, przegrywając niespodziewanie w meczu wyjazdowym w Katowicach. Porażka z takim rywalem okazała się małą niespodzianką. W sobotę przyszedł mecz z bardzo ciężkim przeciwnikiem – Rekordem Bielsko-Biała, który zwyciężył w ubiegłorocznym Pucharze Polski. Leszno grało jednak u siebie, co jest zawsze dużym utrudnieniem dla przyjezdnych.
Rekord swoją postawą w pierwszej połowie dał szybko do zrozumienia, że choć mecz rozgrywany w Hali Trapez, to nie zamierza pokazać słabości. Wręcz przeciwnie – od pierwszej minuty postawili na mocny atak i już w 4. minucie prowadzili 2:0. Leszczynianie kompletnie zdominowani przez przeciwnika nie stwarzali dogodnych sytuacji na strzelenie bramki. Tempo z czasem zwolniło i do końca pierwszej połowy wynik meczu nie uległ już zmianie.
Druga połowa przebiegała podobnie jak pierwsza odsłona meczu. Przełamanie nastąpiło w 34. minucie meczu, kiedy to Franco Spellazon po niefortunnej interwencji umieścił piłkę we własnej bramce. Samobójcze trafienie zawodnika gości tchnęło nadzieję w serca kibiców GI Malepszy Fustal Leszno, jednak nie udało się doprowadzić do wyrównania.
Dla GI Malepszy Leszno to pierwsza porażka na własnej hali w tym sezonie i druga w tym roku kalendarzowym. Ostatni raz trzy punkty z „Trapezu” wywiózł w styczniu Piast Gliwice.






