Widzowie, profesjonalna ochrona i jurorzy Tańca z Gwiazdami – wszyscy dali się nabrać. Gdy pod studio Polsatu podjechała luksusowa Tesla, nikt nie przypuszczał, że wysiadająca z niej „gwiazda” to tak naprawdę pochodzący z Leszna Adam. 20-latek wcielił się w rolę sobowtóra zwycięzcy poprzedniej edycji programu – Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego.
„Bagi” to popularny twórca, którego na Instagramie śledzi ponad 880 tysięcy osób. Jeszcze większą rozpoznawalność przyniosła mu wygrana w poprzedniej edycji programu Taniec z Gwiazdami w parze z Magdaleną Tarnowską. Po sukcesie wpadł na pomysł, aby sprawdzić czujność produkcji przy następnej wizycie w studiu. Kluczową postacią planu okazał się pochodzący z Leszna Adam Andrzejewski, absolwent III LO w Lesznie i student AWF w Poznaniu.
W mediach społecznościowych trafił na ogłoszenie influencera o castingu do rzekomego kwietniowego teledysku. Chodziło jednak o coś zupełnie innego. Twórca wybrał właśnie jego na swojego sobowtóra ze względu na uderzające podobieństwo.
– Byłem przeszczęśliwy, że to ja dostałem taką szansę. Trochę byłem na to gotowy, bo Mikołaj kiedyś też szukał swojego sobowtóra i wygrałem taki casting, lecz odcinek się nigdy nie odbył – mówi Adam w rozmowie z TVML.
Przed studentem stało wyzwanie udawania celebryty w blasku fleszy podczas premiery 18. edycji programu w studio Polsatu. – Stwierdziłem, że pewnie nigdy już nie będę mieć takiej okazji. Lubię wyzwania i jestem zdania, że w życiu trzeba robić to, co ci sprawia radość, nie zwracając uwagi na opinie innych – podkreśla.
Charakteryzatorki przed wizytą w studiu Polsatu dopasowały fryzurę oraz zarost Adama do wyglądu „Bagiego”. Wszystko po to, by zbliżenia kamer nie zdradziły prawdy widzom. W dniu inauguracji nowej edycji TzG Adam podjechał pod studio Teslą należącą do influencera. Towarzysząca mu ekipa techniczna uwiarygodniła całą sytuację przed ochroną obiektu oraz fotoreporterami. Nikt nie zakwestionował tożsamości wysiadającego z auta kierowcy.
– Od momentu przekroczenia bramki do studia Polsatu czułem się jak w jakimś filmie. Było dużo stresu, bo w każdym momencie mogli nas wyrzucić, ale stwierdziłem, że muszę się przełamać i dać z siebie wszystko – opowiada.
Sobowtór z Leszna stał się centrum zainteresowania i udzielił wielu wywiadów. Swobodnie poruszał się za kulisami, spotykając najważniejsze postacie polskiego showbiznesu. – Najbardziej zapamiętałem moment, gdy spotkałem panią Iwonę Pavlović. Nie byłem do końca przygotowany, jakie Mikołaj ma stosunki z ludźmi. Było tam tyle osób ze świata showbiznesu, że nawet gdybym chciał, to nie byłbym w stanie tego zapamiętać – relacjonuje Adam.
W przebraniu przywitał się z jurorką Tańca z Gwiazdami, całując jej dłoń, co jednak nie wzbudziło żadnych podejrzeń. – Na długo zostanie w mojej głowie, to jak przywitałem się z panią Iwoną. Był to dla mnie trochę krępujący moment lecz uważam, że wyszedł on bardzo zabawnie i na planie mieliśmy z tego wielki ubaw – przyznaje.
Prawdziwy Mikołaj Bagiński obserwował całe zajście z widowni ucharakteryzowany na inną osobę. Ukryty pod peruką i sztuczną brodą, rejestrował telefonem reakcje celebrytów rozmawiających z jego sobowtórem. O całej akcji prawie nikt nie miał pojęcia. Choć część celebrytów zorientowała się w akcji, pozwolili Adamowi odgrywać rolę do samego końca.
Materiał z całej akcji z udziałem Adama można zobaczyć poniżej:
źródło: youtube.com/@bginsky






